Raków przegrywa z Hajdukiem i nie zagra w Lidze Konferencji


Porażka z Hajdukiem Split zakończyła europejskie marzenia Rakowa, ale przede wszystkim pokazała, że problemy częstochowskiego klubu są znacznie głębsze. Przed Michałem Świerczewskim stoją trudne decyzje dotyczące trenera, kadry i dalszego kierunku rozwoju zespołu.

27 sierpnia 2026 Raków przegrywa z Hajdukiem i nie zagra w Lidze Konferencji
Zbigniew.H

Raków Częstochowa pożegnał się z europejskimi pucharami na IV etapie kwalifikacji do Ligi Konferencji. Porażka z Hajdukiem Split jest kolejnym sygnałem, że w klubie potrzebne są poważne zmiany. Medaliki od dłuższego czasu nie potrafią wrócić do swojej optymalnej formy, a przed Michałem Świerczewskim stoją teraz bardzo trudne decyzje dotyczące trenera, kadry i dalszego kierunku rozwoju zespołu.


Udostępnij na Udostępnij na

Raków fatalnie rozpoczął mecz z Hajdukiem i miał problemy

Raków rewanżowe spotkanie z Hajdukiem Split rozpoczął w najgorszy możliwy sposób. Już w pierwszych sekundach spotkania goście wywalczyli rzut rożny, który ostatecznie zamienili na bramkę. Dobrym dośrodkowaniem popisał się Dalisson, a strzałem głową piłkę do bramki skierował Ron Raci. Bardzo źle zachował się w tej sytuacji Kacper Trelowski, który był głównym winowajcą straconej bramki. Bramkarz Rakowa podczas wychodzenia z linii bramkowej zahaczył o nogi Svarnasa i w ten sposób nie zdołał wypiąstkować piłki.

Po tej bramce mecz się uspokoił, a Hajduk nie forsował tempa. Raków, mimo bolesnego ciosu starał się jak najszybciej wyrównać. W 10. minucie zdołał stworzyć dobrą sytuację. Erick Otieno świetnie dośrodkował piłkę do Patryka Makucha, który mimo złego przyjęcia zdołał zagrać ją do środka, a tam akcję wykończył Lamine Fadiga. Ostatecznie sędzia odgwizdał spalonego i bramka została anulowana. Hajduk konsekwentnie bronił wypracowanej przewagi, jednocześnie stwarzając sobie kolejne sytuacje. W 23. minucie chorwacki zespół miał dogodną sytuację na podwyższenie prowadzenia. Abdoulie Sanyang otrzymał kapitalne zagranie od Marina Soticeka, ale ostatecznie Erick Otieno uratował swój zespół, skutecznie blokując groźny strzał. Swoją okazję miał również Michele Šego, który w 28. minucie znalazł przestrzeń w polu karnym Rakowa, ale jego strzał był daleki od bramki. Raków po tych sytuacjach zaczął bardziej napierać i miał kilka dobrych okazji do oddania strzału.

Najwięcej kontrowersji wywołała sytuacja z udziałem Patryka Makucha oraz Dario Maresica. Austriak przy próbie zażegnania sytuacji naraził się na potencjalne zagranie ręką, ale ostatecznie sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia. Mimo to Raków nadal potrafił zagrozić Hajdukowi, ale nie przekładało się to na dogodne sytuacje. Wśród piłkarzy Rakowa na plus z pewnością należy zapisać Ericka Otieno oraz Oskara Repkę, który zaliczył dwa świetne odbiory. Druga połowa za to była zdecydowanie lepsza.

 

Raków znowu ratuje mecz w ostatnich minutach

Raków w drugą połowę wszedł zdecydowanie lepiej niż w pierwszą, co nie znaczy, że nie miał problemów. Już w 48. minucie boisko musiał opuścić Erick Otieno z powodu urazu. Za niego wszedł Jean Carlos, który nie dawał takiej jakości jak Kenijczyk. Częstochowianie jednak grali bardzo dobrze i od początku tworzyli sobie bardzo dobre okazje. Pierwszą sytuację na wyrównanie miał Emreli, lecz jego strzał głową okazał się niecelny. W 57. minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Ameyaw, który otrzymał bardzo dobre zgranie piłki od Fadigi. Ostatecznie jego strzał został obroniony przez bramkarza Hajduka, lecz Raków cały czas naciskał i w końcu dostał szansę na wyrównanie.

Trójkowa akcja Ameyawa, Emreliego i Racovitana w polu karnym Hajduka zakończyła się rzutem karnym po faulu na rumuńskim obrońcy. Do piłki podszedł Lamine Diaby Fadiga, który pewnie zamienił karnego na gola dla Rakowa. Wydawało się, że od tej pory Częstochowianie będą mieli doskonałą szansę na wygranie całego dwumeczu. Ostatecznie wystarczyła jedna kontra, aby cała dobra organizacja gry poszła na marne. W 66. minucie spotkania bardzo dobrym przerzutem popisał się Maresic, który zagrał piłkę na głowę Rokasa Pukštasa. Amerykanin przedłużył to zagranie, myląc tym samym Frana Tudora i dając bardzo dużo miejsca Soticekowi. Skrzydłowy Hajduka przetransportował futbolówkę na skraj pola karnego Rakowa i zagrał ją do Michele Šego, który wykończył atak, ustając wynik spotkania na 2:1.

Od tej pory Raków przeważał nad swoim rywalem, ale nie stworzył sobie zbyt wielu okazji do zdobycia bramki. Na taką trzeba było poczekać do 88. minuty spotkania. Właśnie w tej minucie piłka spadła pod nogi Kochergina po rzucie rożnym. Zawodnik Rakowa dośrodkował ją na środek pola karnego do Fadigi, który wygrał pozycję i głową zagrał do Emreliego. Napastnik Rakowa również strzałem głową umieścił piłkę w siatce dając remis gospodarzom. Ostatecznie Raków po raz kolejny dowiózł wynik w ostatnim momencie, dzięki czemu dał sobie szansę na awans w dogrywce.

Tragiczna dogrywka

Po zdobyciu bramki na 2:2 Raków wyglądał jak drużyna, która realnie może bardzo dobrze zaprezentować się w dogrywce. Jednak już w 93. minucie stracili gola po strzale głową Pukštasa. Amerykanin został totalnie pominięty przez obrońców Rakowa, a wykończenie akcji po zagraniu Maresicia nie było wielce trudne. Od tej pory Częstochowianie wyglądali słabo, nie stwarzając sobie ani jednej dobrej okazji do wyrównania. Mało tego, Hajduk mógł spokojnie strzelić jeszcze dwa gole, bo swoje okazje miał Marko Livaja, których nie zdołał wykorzystać. Ostatecznie chorwacki zespół wygrał w Częstochowie i to on zagra w fazie ligowej Ligi Konferencji.

Zmiany trenera Kroczka totalnie nie sprawdziły się w dogrywce i pokazały, jak słaba jest ławka Rakowa. Kadra częstochowskiego klubu wygląda przeciętnie nawet jak na PKO Ekstraklasę, a niestety europejskie puchary tylko to potwierdziły. Przed władzami klubu na pewno stoją trudne wybory, a także pytania o to, co dalej z samym Rakowem. Brak pieniędzy z tytułu gry w Lidze Konferencji UEFA w jakimś stopniu odbije się na sytuacji finansowej klubu. Rakowowi może nie grozić upadek, ale jest to dosyć duży problem, ponieważ bez tych środków klub może mieć mniejsze możliwości dalszego rozwoju. Pytanie brzmi, czy Raków obecnie się rozwija, czy raczej stanął w miejscu i nie bardzo wie, w którą stronę podążyć.

Raków ma kryzys w całym 2026 roku

Nie ma sensu nikogo oszukiwać, bo problem jest aż nadto widoczny. Raków jest w ogromnym kryzysie tak naprawdę już od grudnia, kiedy z klubu odszedł Marek Papszun. Medaliki przez ten okres zdążyły przegrać finał Pucharu Polski i do końca walczyć o europejskie puchary w lidze, tylko po to, aby później nie przejść kwalifikacji. Można tłumaczyć to mocnym rywalem, bo faktycznie Hajduk pokazał, że grać w piłkę potrafi. Jednak patrząc na to, gdzie jeszcze niedawno znajdował się Raków, porażka Częstochowian jest czymś, co po prostu nie powinno się wydarzyć. Całkowitej winy nie przypisałbym Dawidowi Kroczkowi, bo to już trzeci trener, który w Rakowie nie zadziałał. Sama kadra również miała przejść tego lata bardzo poważne zmiany, ale ostatecznie dużych roszad nie było. Rachunek za to Raków dostaje teraz, a przed Michałem Świerczewskim stoją bardzo trudne decyzje.

Jeśli Medaliki nadal chcą być w grze o najwyższe cele, potrzebują zmian. Widać, że ta idea po prostu się wyczerpała i w Częstochowie potrzebny jest nowy pomysł. Projekt Marka Papszuna doprowadził Raków na sam szczyt polskiej piłki i był wzorem do naśladowania. Jednak obecnie wygląda to tak, jakby ktoś w klubie nadal żył przeszłością. Zmiany są potrzebne nie tylko na ławce trenerskiej, ale również w samej kadrze, a być może nawet w strukturze działania klubu.

 

Co teraz czeka Medaliki?

Pierwsze, co trzeba zrobić w przypadku Rakowa, to skupić się na PKO Ekstraklasie. Sytuacja w ligowej tabeli również nie jest zbytnio kolorowa, gdyż jak dotąd Częstochowianie nie zdołali zdobyć punktów. Prawdopodobna jest również zmiana szkoleniowca, która może nastąpić już w najbliższych dniach. Wysoko na liście będzie z pewnością Mateusz Stolarski, który w Motorze zdążył pokazać się ze świetnej strony. Zmiany powinny zajść również w kadrze, bo niektórzy zawodnicy prezentują się tragicznie. Są to poważne słowa, ale czy dziś da się inaczej opisać grę Jeana Carlosa?

Kochergin również nie wygląda najlepiej i nie dał Rakowowi potrzebnego impulsu w meczu z Hajdukiem. Sama ofensywa jest raczej nastawiona na momenty, które stworzą Emreli bądź Diaby Fadiga, ale na dłuższą metę tak funkcjonować się nie da. Można tutaj jeszcze sporo wymieniać uwag wobec gry samego Rakowa, ale problem tkwi w samym systemie, przez co tracą na tym wszyscy piłkarze. W samej PKO Ekstraklasie Raków powinien się odbić, bo mimo słabej formy nadal ma kilku bardzo dobrych jakościowo piłkarzy. Nie będą może walczyć o mistrzostwo, ale spokojnie mogą powalczyć o miejsce w czołowej piątce. Dużym celem klubu będzie także Puchar Polski, który może na dobre otworzyć Rakowowi drogę do gry w Europie w przyszłym sezonie. Żeby jednak tak się stało, w Częstochowie potrzebna jest prawdziwa rewolucja.

Zobacz także:

Rewanż odhaczony. Lech Poznań w Lidze Europy

Ondřej Lingr oficjalnie nowym zawodnikiem Korony Kielce

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze